Czy cukier szkodzi zdrowiu?
Na zdrowie

Czy cukier szkodzi zdrowiu?

Tak, cukier szkodzi – ale dopiero od określonej dawki. Pączek na śniadanie, szklanka soku pomarańczowego i herbata z dwoma łyżeczkami cukru to już 80 gramów przed dziesiątą rano. Tymczasem bezpieczny limit według WHO to 50 gramów na cały dzień. Problem w tym, że cukier czeka na nas dosłownie wszędzie: w napojach przy kasie, świeżych wypiekach w pączkarniach, jogurtach owocowych, a nawet w sosach do sałatek. Pytanie nie brzmi „czy cukier szkodzi”, tylko „ile go faktycznie jesz i od kiedy zaczyna być problemem”.

Od jakiej dawki cukier zaczyna szkodzić?

Światowa Organizacja Zdrowia ustaliła bezpieczny limit na 50 gramów cukrów dodanych dziennie – to równowartość 12 płaskich łyżeczek. Niektóre źródła mówią nawet o 25 gramach jako ideale, ale trzymajmy się realnych liczb. Dla porównania: przeciętny Polak zjada dziennie między 85 a 100 gramami, często nie zdając sobie z tego sprawy.

Co mieści się w limicie 50 gramów cukru?

Dwie kostki gorzkiej czekolady (10g), jabłko (15g naturalnej fruktozy, która nie wlicza się do cukrów dodanych) i kawa z łyżeczką cukru (5g). Razem: 15 gramów z 30-gramowym zapasem na resztę dnia.

A teraz typowy dzień biurowy: rogalik z dżemem na śniadanie (25g), cappuccino z automatu (12g), batonik w ciągu dnia (20g), sos słodko-kwaśny do kurczaka na obiad (15g). Suma: 72 gramy – przekroczenie o 44 procent.

Najtrudniejsze jest to, że cukier kryje się tam, gdzie go nie podejrzewamy. Jogurt „naturalny” owocowy: 18 gramów na kubeczek. Łyżka ketchupu: 4 gramy. Kromka chleba tostowego: 3 gramy. Puszka coli: 35 gramów – prawie dzienny limit w jednym napoju. Dlatego warto przez tydzień prowadzić notatki o tym, co faktycznie jemy. Aplikacje do liczenia kalorii pokrój MyFitnessPal czy FatSecret pokazują też ilość cukru – często wyniki są zaskakujące.

Zobacz  Witamina C to klucz do pięknej skóry

Czym grozi regularne przekraczanie limitu?

Po trzech miesiącach jedzenia 80-100 gramów cukru dziennie pierwsze sygnały są subtelne: popołudniowy dołek energetyczny około 15:00, kiedy powieki robią się ciężkie mimo wypitej kawy. Potem słabość wieczorem, kiedy ledwo można doczekać kolacji. W nocy budzenie się o 3:00-4:00 rano bez powodu. To nie przemęczenie – to wahania glukozy we krwi.

Po sześciu miesiącach na wadze przybywa 3-5 kilogramów, choć nic specjalnie się nie zmieniło w jadłospisie. Pojawia się tzw. „oponka” wokół talii, trudna do zrzucenia ćwiczeniami. To efekt insulinooporności – mechanizmu, w którym komórki przestają reagować na insulinę i organizm zaczyna magazynować tłuszcz zamiast spalać go na energię. Dodatkowo skóra staje się bardziej podatna na wyprysków, włosy przetłuszczają się szybciej.

Po roku pojawia się realne ryzyko problemów zdrowotnych. Nie tylko nadwaga – choć rocznie można przybrać nawet 6-8 kilogramów samym nadmiarem cukru. Chodzi o układ sercowo-naczyniowy: podwyższone ciśnienie, zwiększone stężenie trójglicerydów we krwi, większe ryzyko miażdżycy. Badania pokazują, że osoby jedzące powyżej 75 gramów cukru dziennie mają o 38 procent wyższe ryzyko chorób serca niż te trzymające się limitu.

Jak rozpoznać, że insulinooporność już się rozwija? Bez badań krwi trudno, ale kilka objawów powinno zapalić czerwoną lampkę: ciągłe uczucie głodu mimo regularnych posiłków, ciemne przebarwienia skóry w pachwinach lub na szyi, spadki energii po słodkim jedzeniu (paradoksalnie), a u kobiet nieregularne cykle. Jeśli pojawiają się trzy z tych sygnałów, warto zbadać glukozę na czczo i insulinę.

Dlaczego tak trudno tego cukru unikać?

Spróbuj zrobić zakupy w zwykłym supermarkecie z założeniem, że kupisz produkty bez cukru dodanego. Owoce i warzywa – oczywiste. Mięso, ryby – też bezpieczne. Ale co z nabiałem? Jogurty naturalne bez dodatków są rzadkością, większość ma 12-18 gramów cukru na porcję. Płatki śniadaniowe? Nawet te „fit” zawierają 8-10 gramów na 50 gramów produktu. Pieczywo? Chleb tostowy, bułki maślane, kajzerki – wszędzie cukier jako składnik poprawiający smak i wydłużający świeżość.

Zobacz  Kaloryczność napojów alkoholowych – czy lampka wina zepsuje Twoją dietę?

Sosy to osobna kategoria. Ketchup, sos słodko-kwaśny, barbecue, a nawet niektóre vinegrette do sałatek: 6-10 gramów cukru na dwie łyżki. Wędliny? Szynka konserwowa, parówki, kabanosy – producenci dodają cukier, żeby złagodzić sól i poprawić teksturę. Po godzinie w sklepie okazuje się, że trudno zrobić zakupy na tydzień bez kilkudziesięciu produktów z cukrem.

Dlaczego tak chętnie po niego sięgamy? Bo działa na mózg podobnie jak substancje uzależniające – aktywuje ośrodek nagrody, wyrzuca dopaminę, daje chwilowe uczucie zadowolenia. Po stresującym spotkaniu, kłótni, frustrującym zadaniu automatycznie myślimy o ciastku lub czekoladzie. To nie tylko smak – to mechanizm radzenia sobie z emocjami. Problem w tym, że działa krótkoterminowo: po 30 minutach poziom glukozy spada, energia znika, a my szukamy kolejnej dawki.

Czy da się to zastąpić? Tak, ale nie eritrolem ani ksylitolem – te często wywołują problemy trawienne. Sprawdzone zamienniki to: daktyle (naturalnie słodkie, można je zmiksować na pastę), banan (działa w ciastach jak cukier i jajko jednocześnie), jabłko pieczone z cynamonem (słodycz bez pustych kalorii), naturalne masło orzechowe bez dodatków (zaspokaja chęć na coś słodkiego dzięki tłuszczom) oraz cynamon dodany do kawy (oszukuje kubki smakowe, dając wrażenie słodyczy).

Nie chodzi o całkowitą eliminację

Cukier szkodzi, ale dopiero w nadmiarze – dokładnie powyżej 50 gramów dziennie przez dłuższy czas. Jeden pączek raz na tydzień nikogo nie zabije. Problem zaczyna się, kiedy te „małe grzeszki” sumują się do 80-100 gramów każdego dnia. Wtedy organizm przestaje nadążać z przetwarzaniem glukozy, a my zaczynamy widzieć konsekwencje.

My name is John :) Znajomi mówią do mnie Johny. A jestem po prostu Janek. I po prostu lubię pisać o tym, co mi tam do głowy wskoczy.